W trakcie obrad Sejmiku Województwa Śląskiego V kadencji należałem do najczęściej zabierających głos radnych opozycji. Dlatego też poniżej zebrano jedynie kilka najważniejszych wystąpień. Treść wszystkich wystąpień dostępna jest na stronie internetowej Sejmiku Województwa Śląskiego:

Wystąpienia w trakcie obrad Sejmiku Województwa Śląskiego VI kadencji dostępne są w zakładce: "sesje".

Wystąpienie z dnia 16 stycznia 2015r., podczas sesji nr 3, zwołanej na wniosek Klubu Radnych Prawo i Sprawiedliwość, poświęconej podjęciu uchwały w sprawie przyjęcia oświadczenia dotyczącego „planu naprawczego” przemysłu węglowego:

Fot.: Tomasz Żak ©Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego

Panie Przewodniczący, Panie Marszałku, Panie i Panowie Posłowie, Panie i Panowie Radni, Szanowni Państwo!

Kompania Węglowa w ostatnim okresie generuje około 200 mln strat miesięcznie na działalności operacyjnej. Saldo zobowiązań spółki na koniec listopada 2014 wyniosło około 4,2 mld zł. Wyczerpały się dostępne ekonomicznie i prawnie możliwości dofinansowania działalności Kompanii Węglowej – zaniechanie restrukturyzacji doprowadzi do procesu upadłości w ciągu 1 miesiąca. Strata na każdej tonie sprzedanego węgla po 11 miesiącach 2014 roku wyniosła 42 zł. To cytaty z rządowego Planu naprawczego dla Kompanii Węglowej S.A., datowanego 7 stycznia 2015 r.

Najprostszy rachunek wskazuje, że kłopoty Kompanii Węglowej nie wystąpiły natychmiast, lecz był to proces postępujący na przestrzeni co najmniej dwóch ostatnich lat. Co w tym czasie robiły kolejne zarządy Kompanii Węglowej? Co robił minister właściwy do spraw gospodarki, odpowiedzialny za przygotowanie polityki energetycznej państwa i koordynowanie jej realizacji? Co robił Pan Premier, który powinien chociażby interesować się stanem bezpieczeństwa energetycznego kraju?

Zarządy spółki najwyraźniej nie robiły nic, poza pobieraniem przyznanych przez koalicję PO-PSL, horrendalnych wynagrodzeń. Najwyraźniej taka podwyżka płac nie wpłynęła dodatnio na wytworzenie motywacji do długiego utrzymywania się na stanowisku, lecz motywację do pobrania jeszcze kilku kilkudziesięciotysięcznych wypłat, a potem wielusettysięcznej odprawy. I nie mówmy o wynajmowaniu najlepszych fachowców do zarządzania Kompanią Węglową, bo przykład wyboru byłego wiceministra na stanowisko Prezesa Zarządu Kompanii Węglowej jednoznacznie wskazuje, że zarządzanie KWSA powierzano osobom dobranym wg klucza politycznego.

Zważywszy, że zgodnie z art. 15 ust. 2 ustawy prawo energetyczne, politykę energetyczną przygotowuje się co 4 lata, zaś obowiązujący dokument Polityka energetyczna Polski do 2030 r. został przyjęty przez Radę Ministrów w dniu 10 listopada 2009r., a pierwszy projekt nowej polityki do 2050 r. Ministertwo Gospodarki opublikowało w sierpniu 2014 r., Wicepremier odpowiedzialny za planowanie i funkcjonowanie systemów zaopatrzenia w paliwa i energię na obszarze państwa, najwyraźniej nie przykłada się do terminowego wywiązywania się z obowiązków ustawowych, przykładając marginalną uwagę do spraw sektora paliwowo-energetycznego.  Tak na marginesie, co to za polityka energetyczna i zagraniczna, kiedy za setki milionów zł budujemy port aby uniezależnić się od dostaw rosyjskiego gazu, a po skutecznej likwidacji polskiego górnictwa uzależnimy się od dostaw rosyjskiego węgla?

Trudno uwierzyć, że były Premier nie był w ogóle informowany o stanie tak istotnego przedsiębiorstwa jak Kompania Węglowa SA. Składając najprawdopodobniej świadomie górnikom i społeczeństwu kolejne obietnice bez pokrycia, w ramach przyjętej strategii uprawiania marketingu politycznego, najwyraźniej skupił się na dotrwaniu w spokoju do czasu zostania Najdostojniejszym Emigrantem Zarobkowym Rzeczypospolitej!

W ostatnich dniach na pewno wielu z Pań i Panów Radnych udało się, tak jak ja, na kopalnie, aby wysłuchać głosu znaczącej rzeszy swoich Wyborców. Nie wiem jak państwu, ale mnie, jako reprezentantowi lokalnej klasy politycznej, było po prostu, normalnie po ludzku, wstyd spojrzeć w oczy ludziom, którzy czują się przez polityków oszukani. W oczach protestujących górników widać bezradność i desperację, której nie sposób się dziwić. Proszę sobie wyobrazić: kredyt wzięty na mieszkanie, ojciec pracujący na kopalni, matka pracująca na kopalni, dwoje dzieci studiujących na szanowanych uczelniach w Poznaniu i Wrocławiu. Dotychczas, praca na kopalni gwarantowała w miarę godziwe życie. Jak teraz mają powiedzieć dzieciom, że muszą przerwać studia, bo rodzice stali się żebrakami? 27,6 pensji odprawy starczy na około rok? Co dalej? Czy ktoś z Pań i Panów Radnych próbował szukać pracy po 50 roku życia? Bo ja od tych ludzi usłyszałem bardzo realistyczną i niestety pesymistyczną wizję ich przyszłości. Nie dziwmy się zatem determinacji protestujących górników, którzy oświadczyli, że są gotowi do wszelkich aktów desperacji, włącznie z zamurowaniem się na dole kopalni.

Słuchając kobiet pracujących na kopalni oraz żon górników, usłyszałem wiele bardzo rozsądnych argumentów ekonomicznych. Jaki jest sens inwestować i uzbrajać ściany na kopalni, która po kilku miesiącach okazuje się przeznaczona do likwidacji? Jaki jest sens wykonywać generalny remont biurowca usytuowanego na terenie kopalni?

Zważywszy na fakt, że Kompania Węglowa SA zatrudnia 49 tysięcy ludzi, a kopalnie zatrudniają 47 tysięcy ludzi oraz  dotychczasowe  doświadczenia nabyte chociażby w trakcie wieloletnich a średnio skutecznych restrukturyzacji PKP, metodą tzw. ucinania ogona,  jak również fakt, że kopalnie w rodzaju "Silesii" i "Bogdanki" potrafiły osiągnąć rentowność i dobre wyniki, może to właśnie likwidacja nadmiernej liczebnie i najlepiej opłacanej biurokracji może uzdrowić górnictwo, tym bardziej, że w okresie ostatnich siedmiu lat najwyraźniej nie udało się wypracować efektywnego modelu  zarządzania tak dużym tworem gospodarczym? Należy zauważyć, że przy zaproponowanej przez rząd metodzie restrukturyzacji, w warunku brzegowym, po likwidacji wszystkich kopalń pozostanie 2 tysiące pracowników generujących koszty, mimo, że nie trzeba będzie dopłacać już do ani jednej tony wydobytego węgla, bo po prostu nie będzie wydobycia!

I wreszcie największy absurd. W niektórych miastach jak Bytom czy Gliwice otwarto szkoły oferujące kierunki kształcenia górniczego, co więcej podpisywano dokumenty dające gwarancje zatrudnienia po ukończeniu tych szkół. Co teraz powiedzieć dzieciom kończącym wymienione szkoły?

I tylko wstyd, że delegacji tych kobiet nie chciał wysłuchać Pierwszy Obywatel i Ucieleśnienie Majestatu Rzeczypospolitej, który schował się za fartuszkiem swojej Małżonki. Trudno bowiem zrozumieć, jaką funkcję państwową pełni tzw. Pierwsza Dama i jakie są jej konstytucyjne prerogatywy. W większości państw zwykle Pierwsza Dama pełni rolę ozdoby Głowy Państwa i zajmuje się działalnością charytatywną, no może za wyjątkiem państw takich jak Brazylia czy Wielka Brytania, gdzie to kobiety pełnią funkcję Głowy Państwa.

Zważywszy powyższe chciałem zaapelować do Radnych Koalicji Rządzącej: porzućcie partyjne interesy i brońcie honoru polityków lokalnych. Zachowajcie się przyzwoicie na lokalnym szczeblu. Weźcie Państwo przykład z Radnych Województwa Małopolskiego. W przeciwnym przypadku, już niedługo może okazać się, że Zarząd naszego województwa będzie zarządzał pustynią.

P.S. Sesja w dniu 16 stycznia 2015 r. zakończyła się sukcesem opozycji! Po wielogodzinnych obradach udało się uzgodnić  tekst uchwały jednomyślnie zaakceptowany przez wszystkie siły polityczne i niemalże tożsamy z pierwotną propozycją Klubu Radnych Prawo i Sprawiedliwość załączoną do wniosku o zwołanie nadzwyczajnej sesji!

Fot.: Tomasz Żak ©Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego

Wystąpienie z dnia 29 września 2017r., rozpoczynające w imieniu Klubu Radnych Prawo i Sprawiedliwość dyskusję podczas sesji nr 43, poświęconej rozpatrzeniu wniosku o odwołanie Marszałka Województwa Śląskiego

Szanowny Panie Przewodniczący, Szanowny Panie Marszałku, Szanowne Panie i Panowie Radni, Szanowni Państwo! 

Debatujemy dziś nad odwołaniem Marszałka Województwa. Rzekomym powodem jest wystawienie "Klątwy" w Teatrze Rozrywki w Chorzowie, ale na działalność tego zarządu województwa trzeba przecież spojrzeć w innym kontekście. Nie minęło pół roku od czasu, kiedy debatowaliśmy nad absolutorium dla władz i świetnie pamiętam swoje wystąpienie, w którym zgadzałem się z faktami podnoszonymi przez niektórych radnych koalicji. Różniliśmy się w zasadzie tylko w ocenie katastrofalnego, naszym zdaniem, wykonania wydatków budżetu województwa. Kilka dni temu otrzymaliśmy informację z wykonania budżetu Województwa Śląskiego za osiem miesięcy i cóż możemy przeczytać? Po ośmiu miesiącach roku budżetowego, stopień wykonania wydatków Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego w dziedzinie przetwórstwo przemysłowe - 0,0%, stopień wykonania wydatków Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego 2014-2020 w dziale gospodarka mieszkaniowa - 0,0%. Wykonanie wydatków tegoż programu operacyjnego na działalność usługową - 1,5 %. Wykonanie wydatków Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na ochronę zdrowia - 0,1%. Wykonanie w dziedzinie gospodarka komunalna i ochrona środowiska - 0,0%. Wszystko wskazuje na to. że wykonanie budżetu w bieżącym roku budżetowym będzie podobne, a nawet bardziej katastrofalne, jak w zeszłym.

Szanowni Państwo!

Nie ulega wątpliwości, że to nie jest jakiś szczególnie wybitny zarząd województwa. Śmiem twierdzić, że siły polityczne koalicji z pewnością w swoich szeregach znalazłyby wielu zdolnych i bardziej kompetentnych kandydatów. Jednakże od polityka wymaga się nie tylko kompetencji fachowych i ekonomicznych, równie ważne, a nawet ważniejsze, są przymioty takie jak zwykła ludzka uczciwrość, transparentność, a przede wszystkim dbałość o dobro wspólne. Jak zachował się zarząd  województwa  w  obliczu  jednej  z  najbardziej  bulwersujących  społeczeństwo w  ostatnim  czasie  spraw? Ano  w obliczu wystawienia pseudosztuki stanowiącej pokaz bluźnierstwa oraz znieważania i opluwania prawie wszystkiego co ma związek z polskością i chrześcijaństwem, zachował obojętność. Był głuchy na apele wielu autorytetów, środowisk chrześcijańskich, a nawet Jego Ekscelencji Księdza Metropolity Katowickiego. W odpowiedzi na dobrze umotywowaną interpelację zawierającą wyczerpujący opis antypolskiej i antychrześcijańskiej oraz nawołującej do nienawiści tzw. twórczości artystycznej reżysera przedmiotowego przedsięwzięcia, jak również konkretne pytania, przesłał zawarty w 1179 znakach pisarskich frazes o wolności twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolności nauczania, a także wolności korzystania z dóbr kultury. W ten sposób pan Marszałek Województwa utracił wrszelkie kwalifikacje moralne do władania województwem.

Szanowni Państwo!

Były takie czasy, że cenzura państwowa decydowała o tym co jest w dobrym guście, a co jest w złym. I bardzo dobrze, że to się zmieniło, bo przecież nie o to chodzi żeby granice tego co wrolno w sztuce wyznaczało arbitralnie państwo. Artystom należy się swoboda artystyczna, lecz również sami artyści winni narzucać sobie ambitne, ostre i wymagające kryteria. Tymczasem dzieła, o których mówi się że obrażają uczucia religijne, zdarza się, że rzeczywiście obnażają pustkę religijnego rytuału, jednakże najczęściej obnażają pustkę sztuki. W ustroju demokratycznym społeczeństwo wybiera reprezentantów do instytucji samorządowych, a ich obowiązkiem jest właściwa reakcja. Nie po to zostaliśmy wybrani by podejmować decyzje, które godzą w sumienia większości, dają zielone światło temu by przeważająca część lokalnej społeczności była bezkarnie obrażana. Każdy spektakl widowiskowy ma swojego organizatora, ktoś decyduje o tym co będzie upowszechnione, a mnóstwo z tych rzeczy nigdy nie powinno trafiać do powszechnego odbioru i właściciele publicznych instytucji kultury nie powinni i nie mogą tego tolerować.

Proszę Państwa!

Mam przed sobą zdjęcia z tego "wybitnego" dokonania artystycznego. Co przedstawiają? Nieodłączna część tego typu wydarzeń, czyli dyskusję, w której twórcy tłumaczą widowni o czym było przedstawienie. Tu na przykład nie wiem, chyba sami sobie coś tłumaczą... To charakterystyczna cecha tzw. sztuki nowoczesnej, a raczej jak określają tak zwani znawcy kultury: postnowoczesnej, czy ponowoczesnej - trzeba tłumaczyć maluczkim jakie to wielkie ideały ich twórcy mieli na myśli i co chcieli przekazać społeczeństwu. Oglądając zbiory wielu muzeów lub np. wchodząc do Kaplicy Sykstyriskiej, wielu nieoświeconych, szarych odbiorców kultury doznaje uczucia zachwytu. Obecną sztukę mogą oceniać jedynie tak zwani znawcy i to często po wielogodzinnej dyskusji. Kilka dni temu otrzymaliśmy na skrzynki mailowe pismo, w którym czytamy m.in.: "kwestie doboru repertuaru powinny być pozostawione ludziom, którzy mają doświadczenie artystyczne oraz kompetencje do zarządzania instytucjami kultury". Kto się pod tym podpisał? Dyrektor lokalnej filharmonii, dyrektorka muzeum, dyrektor instytutu kultury...

Dla mnie proszę Państwa istotne jest kto się pod tym nie podpisał! No, ale proszę Szanownych Państwa Radnych występy Zespołu Śląsk oklaskiwały na całym świecie setki tysięcy ludzi, najwyraźniej niewyrobionych odbiorców, ale im żadne tłumaczenia nigdy do niczego nie były potrzebne.

Szanowni Państwo!

Można powiedzieć uczenie, że są ludzie kultury i są ludzie kontrkultury. Innymi, prostymi słowami: są ludzie kulturalni i są ludzie bez kultury. Podział na dwie ostatnie kategorie być może nie dla każdego jest zrozumiały, a z pewnością nie jest zrozumiały dla tych, którzy na przykład nie potrafią zrozumieć słowa: "bluźnierstwo", nie wiedzą co to znaczy albo go nie uznają. I chyba tutaj tkwi zasadniczy problem dyskusji wokół "Klątwy". Czy można ten spektakl określić jako "bluźnierczy", skoro dla niektórych słowo "bluźnierstwo" nic nie znaczy? Proponuję w takim razie przejść na inny poziom, posłużmy się terminem: "mowa nienawiści". Termin ten wprowadzili ci sami ludzie, którzy twierdzą że wszystko wolno z wyjątkiem jednego, właśnie z wyjątkiem mowy nienawiści. Tej, powiadają wprost, używać nie wolno! Zapytajmy zatem dlaczego słyszymy mowę nienawiści w ich tekstach, w ich filmach, podczas promowanych przez nich spektakli? Dlaczego ta mowa nienawiści opluwa chrześcijan, Chrystusa, krzyż chrystusowy, ewangelię i dlaczego oni nie zauważają że ta mowa, to właśnie też mowa nienawiści?

Szanowni Państwo!

Kultura wysoka w dzisiejszych czasach przegrywa z hołotą. To jest element szerszej gry, w ramach której wyrzucało się jeszcze do niedawna "Pana Tadeusza", czy trylogię z polskich szkól. Z pełną premedytacją promuje się w instytucjach kultury chłam i prymitywizm, żeby ogłupić naród, żeby odbierać wysoką kulturę, żeby zniszczyć polskość! W Polsce robi się wiele w tym kierunku żeby zantagonizować społeczeństwo. To jest właśnie ta podskórna wojna prowadzona przeciwko Polsce, żeby społeczeństwo cały czas się kłóciło, żebyśmy chodzili nieustannie poruszeni. Są siły polityczne, które o to dbają i które ustawicznie nad tym pracują. Niedługo zobaczymy je na ulicach. Może formalnej cenzury rzeczywiście nie powinno być, ale w państwie ktoś musi pilnować na co wydawane są publiczne pieniądze. Przecież na rzeczy, które z każdego punktu widzenia są szkodliwe dla społeczeństwa, dawać publicznych pieniędzy nie można. Z jakich powodów z naszych podatków opłaca się teatry promujące takie brednie jak "Klątwa"? Robi się to, bo społeczeństwo sobie tego życzy, czy wbrew większości społeczeństwa? Ktoś wybrał tych urzędników, płacimy im pensje, a oni wydają pieniądze z naszego budżetu.

I trzeba ich odwołać, jeżeli robią to źle!

Fot.: Tomasz Żak ©Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego

Replika na wystąpienie członka zarządu województwa, pana Radnego Henryka Mercika, wygłoszone w dyskusji na sesji nr 43, w dniu 29 września 2017r., poświęconej rozpatrzeniu wniosku o odwołanie Marszałka Województwa Śląskiego:

Szanowny Panie Przewodniczący, Szanowny Panie Marszałku, Szanowne Panie i Panowie Radni, Szanowni Państwo! 

Dziękuję za ponowne udzielenie głosu. Chciałem skorzystać z prawa do zabrania po raz wtóry głosu w dyskusji, albowiem byliśmy kilkadziesiąt minut temu, tu na tej sali, świadkami wydarzenia, które mną wstrząsnęło! Ja być może nie jestem jakimś wielkim znawcą kultury, na pewno są na tej sali więksi znawcy, ale czy ktoś zna hochsztaplera, który by napisał operę? Przepraszam bardzo! Otóż kilkadziesiąt minut temu, Pan Marszałek Mercik – ja do tej pory nie jestem pewien czy dobrze widziałem – ale o ile dobrze widziałem i słyszałem, Pan Marszałek Henryk Mercik porównał polską operę narodową do twórczości Oliwiera Frilića! Proszę Państwa! Nie może być lepszego argumentu za tym, że trzeba odwołać  tych  ludzi! I chciałem się odwołać do tych z Państwa Radnych koalicji, bo szczery śmiech Pana Przewodniczącego Klubu wskazuje na to, że oczywiście są tacy – to jest dowód na moją diagnozę – że są ludzie, którzy nie wiedzą co to jest bluźnierstwo, ale być może w szeregach koalicji są Radni, którzy rozumieją to słowo, a być może są nawet Radni, którzy mają sumienie! I ja chciałem Państwa bardzo serdecznie namówić do skorzystania po tym wydarzeniu, którego byliśmy świadkami, żebyście Państwo w mającym nastąpić tajnym głosowaniu skorzystali z tych sumień!

Podczas sesji nr 9, w dniu 25 maja 2015r., tj. w drugi dzień świąt Zesłania Ducha Śwętego i dzień po przegranych przez Bronisława Komorowskiego wyborach prezydenckich, pan Marszałek Wojciech Saługa poprosił o przerwę w obradach sejmiku i odsłuchanie nagrania. Poniżej opublikowano pełny tekst owego "ocierającego się o chamstwo" - zdaniem Przewodniczącego Klubu Radnych Platformy Obywatelskiej, pana Jarosława Makowskiego - wystąpienia, które spowodowało ponad godzinną przerwę w obradach Sejmiku Województwa Śląskiego:

Fot.: Tomasz Żak ©Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego

Szanowny Panie Przewodniczący, Szanowny Panie Marszałku, Szanowne Panie i Panowie Radni, Szanowni Państwo!

"Szczęśliwość narodów od praw sprawiedliwych, praw skutek od ich wykonania zależy." Większość z Państwa wie z czego to jest zdanie - koniec XVIII wieku - Konstytucja 3 Maja. Trzy tygodnie temu hucznie obchodziliśmy, świętowaliśmy uchwalenie tego aktu. Wybrałem to zdanie, bo ono obrazuje stosunek naszych pradziadówr zarówno do prawa, jak i do wykonywania tego prawa. To jest bardzo stare, może przejdźmy do końca XX wieku - Konstytucja RP z dnia 2 kwietnia 1997. art. 7: "Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa". Ułatwiam tylko, że Sejmik jest organem władzy publicznej. Art. 94: "Organy samorządu terytorialnego oraz terenowe organy administracji rządowej, napodstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie, ustanawiają akty prawa miejscowego obowiązujące na obszarze działania tych organów. Zasady i tryb wydawania aktów prawa miejscowego określa ustawa." I jeszcze, jeśli można zacytuję art. 87 ust 1: "Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia." oraz ust. 2: "Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są na obszarze działania organów, które je ustanowiły, akty prawa miejscowego." A takim aktem jest między innymi statut województwa.

Szanowni Państwo!

W miłościwie panującej Rzeczypospolitej Polskiej, sposób redagowania aktów prawa miejscowego normują zasady techniki prawodawczej stanowiące załącznik do rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z 20 czerwca 2002 roku w sprawie zasad techniki prawodawczej. Co tam czytamy? § 143: "Do aktów prawa miejscowego stosuje się odpowiednio zasady wyrażone w dziale VI, z wyjątkiem § 141, w dziale V, z wyjątkiem § 132, w dziale II oraz w dziale I rozdziały 2-7, a do przepisów porządkowych również w dziale I rozdziale 9 i dział VI. § 137 brzmi: "W uchwale i zarządzeniu nie powtarza się przepisów ustaw, ratyfikowanych umów międzynarodowych i rozporządzeń". Natomiast w dziale IV mamy §118: "W rozporządzeniu nie powtarza się przepisów ustawy upoważniającej oraz przepisów innych aktów normatywnych. Panie Marszałku! Pan widział tekst Statutu naszego województwa? Ile jest tam powtórzeń z ustawy o samorządzie wojewódzkim? To jest podobno zgodne z prawem, tak mi tłumaczyli jacyś prawnicy, natomiast co ciekawie, że zupełnie co innego pisze w książkach oraz w orzecznictwie. Powszechnie uznaje się w orzecznictwie i w doktrynie, że przepisy zawierające powtórzenie przepisów ustawowych stanowią istotne naruszenie prawa, w szczególności art. 7 i art. 94 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, co oznacza konieczność stwierdzenia nieważności danego przepisu. Przykład: wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, sygn. III/SA/POŚ-798/14. Podobnie rudymentarny charakter i zakotwiczenie w art. 94 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej ma dyrektywa wynikająca z §118 w związku z §143 zasad techniki prawodawczej, w świetle której w akcie prawa miejscowego, a takim jest statut województwa, nie powtarza się przepisów ustawy upoważniającej oraz przepisów innych aktów normatywnych. Takie powtórzenie jest co do zasady zabiegiem niedopuszczalnym, traktowanym w dominującym nurcie orzecznictwa sądów administracyjnych i Trybunału Konstytucyjnego, jako rażące naruszenie prawa. W uzasadnieniu tego poglądu podnosi się między innymi, że uchwała nie może regulować jeszcze raz tego co zostało już wcześniej unormowane przez ustawodawcę i co stanowi przepis powszeclmie obowiązujący, gdyż taki zapis stwarza niebezpieczeństwo interpretacji przepisu wyłącznie w kontekście uchwały, w której go zawarto, co z kolei może prowadzić do całkowitej lub częściowej zmiany intencji ustawodawcy. Wielość powtórzeń uregulowań ustawowych powoduje również, że akt prawa miejscowego jest w istocie kopią ustawy i z tego powodu zabieg legislacyjny, w wyniku którego w porządku prawnym funkcjonują dwa akty prawne, wprawdzie różnej rangi ale tej samej treści, należy uznać za zbędne i przez to niedopuszczalne. Ja spotkałem się z takim stwierdzeniem, że tą ustawę należy przepisać do statutu, żeby obywatel jak będzie chciał wiedzieć po co jest sejmik czy inne organy województwa, żeby miał to tam zapisane, żeby to był materiał jakoby dydaktyczny.

Proszę Państwa!

Przepraszam bardzo, ale przeniosę się z średniowiecza do XXI wieku. W dwudziestym pierwszym wieku materiały dydaktyczne zamieszcza się na stronach internetowych. W przypadku zmiany ustawy jedno działanie informatyka i zapis mamy znowelizowany. Państwo jako radni wojewódzcy zdajecie sobie sprawę jaki jest tryb nowelizacji statutu i ile musi trwać zebranie wszystkich opinii, podejmowanie najpierw projektu, potem uchwały, z czym również rozprawia się Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu, w wyroku sygn. III/SA/WR 380/13, który stwierdza: "do powyższych argumentów można dodać jeszcze i ten, że dalsze komplikacje, zwłaszcza w zakresie ustalenia obowiązującego stanu prawnego, mogą wyniknąć w sytuacji, gdy w wyniku zmian ustawodawczych dojdzie do uchylenia przepisu ustawy, który wcześniej został powtórzony w uchwale, a który później, na skutek swoistej legislacyjnej inercji, nie zostanie na czas z niej usunięty przez uchwałodawcę.

Panie Marszałku!

Jeżeli porównamy Statut Województwa Śląskiego ze statutami innych województw, tutaj tych zapożyczeń z ustawy jest zdecydowanie najwięcej. To jest prawdziwa "masa"! Ja nie wiem jak długo Zarząd Wojewódzrwa mógł dopuścić żeby ten statut funkcjonował w takiej postaci.

Panie Marszałku!

Wiem, że dzisiaj Pańska opcja polityczna, wezwana przez waszego ojca duchownego, ma inne zajęcie. Wy się szykujecie jako pospolite ruszenie do bitwy z narodem.

Szanowny Panie Marszałku!

Przykro mi, nie mogę, niestety, Panu życzyć powodzenia w bitwach z własnym narodem, natomiast chciałem życzyć oświecenia przez Ducha Świętego!

Szanowny Zarządzie Województwa!

Ja bardzo proszę o wycofanie tego projektu, rzeczowe przygotowanie nowej formuły zmiany Statutu, bo trzeba to zmienić tak. że uchwała będzie miała brzmienie: "uchyla się dotychczasowy statut, a nowy statut otrzymuje brzmienie:".  I   apeluję   do  Zarządu  Województwa  o  takie  potraktowanie  tej  sprawy - zdjęcie  tego  projektu  w  dniu  dzisiejszym i przygotowanie rzetelnego, solidnego projektu statutu, zgodnego ze stanem prawnym Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.